Artykuł opiniotwórczy opublikowany w FuW autorstwa dr. iur. Alexandra Schiemenza z kancelarii LINDEMANNLAW, lipiec 2026 r.
W Szwajcarii toczy się debata na temat niedoboru mieszkań, a Rada Federalna przedstawia rozwiązanie: zaostrzoną wersję ustawy Lex Koller. Konsultacje trwają od 15 kwietnia 2026 r. i zakończą się 15 lipca 2026 r. Po raz pierwszy pod system zezwoleń mają podlegać notowane na giełdzie fundusze nieruchomościowe, SICAV oraz spółki nieruchomościowe. Brzmi to jak zdecydowane działanie. Przede wszystkim jednak jest to gest symboliczny. Projekt ustawy nie zajmuje się bowiem przyczyną niedoboru mieszkań, lecz rynkiem kapitałowym, który pomaga finansować budownictwo mieszkaniowe, i czyni to za pomocą instrumentu, którego egzekwowanie na giełdzie jest praktycznie niemożliwe. Polityczny pretekst jest dobrze znany: po debacie na temat „Szwajcarii dla 10 milionów” Rada Federalna obiecała środki towarzyszące. Ta reforma jest jednym z nich. Motywacją jest wizerunek w debacie imigracyjnej, a nie dowody na to, że inwestorzy zagraniczni powodują wzrost czynszów.
„Jednostka uczestnictwa w funduszu nie daje nikomu kontroli nad szwajcarskimi gruntami. Zapewnia zysk, a prawodawcom – fałszywy argument.”
1. Jakie zmiany prawne wprowadza ten projekt ustawy i dlaczego traktowanie jednostki funduszu jak działki budzi zastrzeżenia?
Ustawa Lex Koller ma jeden deklarowany cel (art. 1 BewG): zapobieganie „zagranicznej dominacji nad gruntami krajowymi”. Chodzi tu o kontrolę nad gruntami i ziemią. Właśnie w tym zakresie wstępny projekt zmienia dotychczasowe podejście. W przyszłości pojęcie „nabycia” ma obejmować również każdą osobę, która przejmuje jednostki uczestnictwa w funduszach nieruchomościowych, akcje w SICAV-ach zajmujących się nieruchomościami lub udziały w spółkach nieruchomościowych zapewniające pozycję kontrolną (art. 4 ust. 1 lit. c, cbis, d i e VE-BewG). Odwraca to dotychczasowy, sprawdzony stan rzeczy: od 1 marca 2013 r. osoby przebywające za granicą mogły swobodnie nabywać jednostki uczestnictwa w funduszach będących przedmiotem regularnego obrotu. Powód był oczywisty. Jednostka uczestnictwa w funduszu nie jest nieruchomością. Zapewnia ona proporcjonalny zwrot, ale nie daje prawa do dysponowania konkretną działką ani prawa głosu w sprawie wynajmu, przebudowy lub sprzedaży. Kto posiada jednostkę uczestnictwa w funduszu nieruchomości notowanym na giełdzie, „kontroluje” tak samo mało gruntu, jak posiadacz obligacji kontroluje spółkę, której pożycza pieniądze. Reforma traktuje inwestycję kapitałową jak zakup nieruchomości. Nie jest to likwidacja luki prawnej, lecz pomieszanie kategorii.
2. Dlaczego nowa zasada jest praktycznie niemożliwa do wyegzekwowania w obrocie giełdowym?
Jeszcze poważniejszą kwestią jest sposób monitorowania przestrzegania nowego przepisu. Egzekwowanie przepisów wiąże się z bezpośrednią ingerencją w rynek kapitałowy. Uczestnicy rynku giełdowego oraz firmy prowadzące obrót papierami wartościowymi notowanymi na rynku pozagiełdowym musieliby sprawdzać każde odpowiednie zlecenie, ustalać, czy nabywca jest osobą przebywającą za granicą, oraz odmawiać realizacji zlecenia w przypadku braku upoważnienia (art. 19b VE-BewG). Dokumenty funduszy musiałyby od samego początku wykluczać osoby nieuprawnione przebywające za granicą (art. 67a, 71a i 118j KAG). Naruszenia przepisów grożą karą w wysokości do 250 000 franków (art. 28a VE-BewG). Problemem nie jest brak dobrej woli, ale mechanizm działania. Fundusze notowane na giełdzie oraz SICAV nie prowadzą bieżącego rejestru swoich rzeczywistych właścicieli. W przypadku transakcji giełdowych trwających ułamki sekund rzeczywisty właściciel jest często identyfikowalny dopiero z opóźnieniem, jednak projekt ustawy wymaga nieprzerwanej kontroli. To, co jest niemożliwe do zrealizowania pod względem operacyjnym, prowadzi do jedynego pozostałego rozwiązania: wycofania się z giełdy. Sama Konfederacja stwierdza, że prawdopodobnym skutkiem będzie wycofanie z notowań. Dotyczyłoby to około 44 szwajcarskich funduszy nieruchomościowych o wartości prawie 80 miliardów franków. Środek, który niszczy przejrzystość i płynność w imię pozornej kontroli, nie jest nadzorem. To strzał w własną bramkę.
3. Jak sama Konfederacja ocenia skuteczność tego środka i co pokazują dane liczbowe?
Najsilniejszy argument przeciwko reformie pochodzi ze strony Konfederacji. Zlecona ocena skutków regulacji stwierdza, że środek ten „nie jest odpowiedni” do złagodzenia sytuacji na rynku mieszkaniowym i ma jedynie „minimalny” wpływ na zagraniczne posiadanie gruntów. Dane są jednoznaczne. Inwestorzy zagraniczni posiadają około 5,32 mld franków w notowanych na giełdzie szwajcarskich funduszach nieruchomościowych i SICAV, z czego 2,42 mld przypada na segment mieszkaniowy. W przeciwieństwie do tego, same szwajcarskie fundusze emerytalne inwestują 26,65 mld w nieruchomości za granicą. Ktokolwiek mówi tutaj o „dominacji zagranicznej”, myli marginalną wielkość z problemem strukturalnym.
4. Jakie inne zagrożenia dostrzega Konfederacja i jak wygląda kwestia konstytucyjnej proporcjonalności?
W raporcie ostrzega się ponadto, że sektorowe ograniczenia przepływu kapitału zazwyczaj nie są skuteczne, że przekierowany kapitał mógłby jeszcze bardziej zachęcić inwestorów krajowych do wejścia na rynek, a sygnał izolacji mógłby zaszkodzić lokalizacji i wywołać działania odwetowe wobec szwajcarskich właścicieli za granicą. Już w 2017 r. podobne zaostrzenie przepisów zostało odrzucone po przeprowadzeniu konsultacji. Z konstytucyjnego punktu widzenia pozostaje zasadnicza kwestia proporcjonalności (art. 5 ust. 2 BV): środek, który zgodnie z oficjalną analizą nie osiąga swojego celu, nie jest odpowiedni, a zatem trudno go uzasadnić.
5. Co to oznacza dla inwestorów i jak powinni wykorzystać pozostały czas?
Niedobór mieszkań jest faktem i wymaga podjęcia poważnych działań politycznych: większej ilości terenów budowlanych, szybszych procedur oraz gęstszej zabudowy. Zaostrzona ustawa Lex Koller nie zapewnia żadnego z tych rozwiązań. Powoduje jedynie biurokrację, wypycha płynny kapitał z przejrzystych instrumentów inwestycyjnych i przenosi problem, zamiast go rozwiązywać. Każdy, kto chce ulepszyć tę reformę, powinien usunąć lub ściśle ograniczyć zakres przepisów dotyczących inwestycji pośrednich i papierów wartościowych notowanych na giełdzie oraz skupić się wyłącznie na rzeczywistej kontroli nad gruntami pod zabudowę mieszkaniową, stosowanej jednakowo wobec wszystkich nierezydentów. Konsultacje trwają do 15 lipca 2026 r.; ustawa i tak raczej nie wejdzie w życie przed 2028 r. Inwestorzy powinni wykorzystać ten okres na zgłaszanie uwag i weryfikację swoich struktur. Polityka symboliczna ma swoją cenę. Zapłaciłby ją nie rynek mieszkaniowy, lecz centrum finansowe.
Przeczytaj cały komentarz gościnny w „Finanz und Wirtschaft”.


