29 czerwca 2026 r. ETH Zurich oraz Instytut Paula Scherrera opublikowały wspólny raport przygotowany przez dziewiętnastu naukowców w oparciu o cztery niezależne modele systemów energetycznych. Przesłanie jest jasne: nowe elektrownie jądrowe staną się konkurencyjne w Szwajcarii, gdy spełnione zostaną trzy warunki: państwo wesprze energię jądrową równolegle z odnawialnymi źródłami energii, koszty finansowania spadną z około 8% do 5% dzięki gwarancjom lub kontraktom na różnicę cen, a koszty budowy zbliżą się do 8 000 CHF za kilowat lub poniżej. Im niższe koszty budowy, tym silniejsze argumenty przemawiające za tym rozwiązaniem: nowe elektrownie jądrowe są opłacalne w jednym z czterech modeli nawet przy koszcie 12 000 CHF za kilowat, a w kolejnych modelach – w miarę jak koszty spadają w kierunku 5 000 CHF.
Na tym polega sprzeczność: Parlament umożliwił budowę nowych elektrowni, jednocześnie odmawiając im właśnie tego wsparcia, które według badania stanowi warunek konieczny. Zniesienie zakazu jest słuszne, ale to tylko połowa decyzji. Poniższe pięć pytań wyjaśnia, co zostało ustalone, czego pominięto i co nadal wymaga rozstrzygnięcia przed głosowaniem.
Pozwolenie to nie elektrownia. Parlament zezwolił na budowę, a jednocześnie zakazał jedynej rzeczy, która sprawiłaby, że projekt stałby się opłacalny.
1. Co właściwie postanowił Parlament, a czego nie uwzględnił?
18 czerwca 2026 r. Rada Narodowa, idąc w ślady Rady Stanów, przyjęła pośrednią kontrpropozycję Rady Federalnej dotyczącą inicjatywy „Blackout stoppen” stosunkiem głosów 108 do 87, umożliwiając tym samym budowę nowych elektrowni jądrowych po raz pierwszy od piętnastu lat. Konkretnie rzecz biorąc, kontrpropozycja usuwa art. 12a oraz art. 106 ust. 1 bis ustawy o energii jądrowej (KEG) – przepisy, które od 2018 r. uniemożliwiały wydanie jakiegokolwiek ogólnego zezwolenia na budowę nowej elektrowni – oraz wprowadza wymóg wcześniejszego zabezpieczenia finansowania. Na pierwszy rzut oka przywraca to neutralność technologiczną. Jednak większość parlamentarna poszła dalej niż tylko udzielenie zezwolenia: stanowisko Rady Narodowej odrzuca wsparcie państwowe dla nowych reaktorów i przewiduje udzielenie koncesji ramowej wyłącznie w przypadku, gdy budowa i eksploatacja elektrowni są finansowo zabezpieczone na zasadach prywatnych. Innymi słowy, ustawodawca ponownie otworzył drzwi, a jednocześnie usunął rampę, która do nich prowadzi. Decyzja ta odpowiada na pytanie o zgodność z prawem. Pozostawia jednak całkowicie otwarte pytanie, które faktycznie decyduje o tym, czy elektrownia kiedykolwiek zostanie zbudowana: kto ponosi wieloletnie ryzyko finansowe – właśnie tę kwestię badanie ETH stawia na pierwszym planie.
2. Co wynika z badania przeprowadzonego przez ETH i w jakich kwestiach nasze poglądy się rozchodzą?
Obliczenia są dokładne i w swoim własnym kontekście się sprawdzają: nowe elektrownie stają się konkurencyjne, gdy państwo zapewni im wsparcie, koszty finansowania spadają z około 8% do 5%, a koszty budowy zbliżają się do 8 000 CHF na kilowat. Zgadzamy się z tym. Należy jednak podkreślić dwie kwestie. W analizie nie uwzględniono małych reaktorów modułowych jako odrębnej technologii. Energetykę jądrową przedstawiono poprzez pojedynczy koszt kapitałowy na kilowat zainstalowanej mocy, a jej najdroższy wariant – 12 000 CHF na kilowat – pochodzi z ostatnich, pionierskich projektów o mocy gigawatowej realizowanych w Europie i Stanach Zjednoczonych. Sami autorzy przypisują te ceny faktowi, że są to pierwsze tego rodzaju projekty, i oczekują, że dzięki zdobytemu doświadczeniu koszty spadną do poziomu 8 000 CHF. Logika seryjnej, fabrycznej produkcji reaktorów modułowych jest właśnie drogą do niższych kosztów, przy których modele stają się opłacalne, jednak pozostaje ona poza ich zakresem. I choć prawdą jest, że Szwajcaria mogłaby osiągnąć zerowy bilans emisji bez nowych elektrowni jądrowych, opierając się w około trzech czwartych na energii wodnej i fotowoltaicznej, to ta droga po cichu akceptuje strukturalną zależność od zimowych importów jako swoją cenę. Właśnie tego nie jesteśmy gotowi zaakceptować. Wysoki koszt pierwszej jednostki tego typu przemawia za poważnym programem budowy i solidnymi ramami finansowymi, a nie za traktowaniem energii jądrowej jako opcjonalnej.

3. Ile energii jądrowej potrzebuje Szwajcaria, aby zachować suwerenność?
Wystarczająco dużo, by zachować kontrolę nad własnymi zasobami na zimę. Zapotrzebowanie ma wzrosnąć z obecnych około 57 terawatogodzin do poziomu od 75 do 90 terawatogodzin do 2050 r. w związku z elektryfikacją transportu, ogrzewania i przemysłu, właśnie w momencie, gdy istniejące reaktory, wytwarzające około 23 terawatogodzin, osiągną koniec swojego cyklu życia. W mroźną, bezwietrzną zimową noc energia słoneczna i elektrownie wodne typu przepływowego nie są w stanie pokryć tego zapotrzebowania, a lukę tę wypełniają importy z sąsiednich krajów, których własne rezerwy się kurczą. Stałe obciążenie podstawowe w kraju na poziomie 25–30 terawatogodzin – co w przybliżeniu odpowiada dzisiejszemu udziałowi energii jądrowej w większym systemie – pozwoliłoby utrzymać tę moc w rękach Szwajcarii, zamiast oddawać ją na rynek, nad którym kraj ten nie ma kontroli. Pozwolenie na wycofanie floty reaktorów bez ich zastąpienia prowadzi do odwrotnego skutku. To, że budowa reaktorów jest powolna lub kosztowna, to kwestia realizacji, a nie kierunku, a technologia częściowo rozwiązuje ten problem: najnowsze projekty, w tym małe modułowe jednostki, które wkrótce wejdą do użytku, są znacznie bezpieczniejsze niż elektrownie, które mają zastąpić, opierają się na bezpieczeństwie pasywnym i zajmują znacznie mniej miejsca. Rozsądniejszym rozwiązaniem jest traktowanie tej stałej mocy jako strategicznego zasobu, jakim faktycznie jest – niezawodnej podstawy przyszłych dostaw energii dla kraju.
4. Czy istnieje zgodna z prawem droga finansowania i czy państwo powinno z niej skorzystać?
Takie rozwiązanie istnieje, a Szwajcaria dysponuje narzędziami prawnymi niezbędnymi do jego wdrożenia. Autorzy z ETH wskazują na kontrakt na różnicę cen (contract for difference), w ramach którego państwo gwarantuje stałą cenę wykonania i wyrównuje różnicę w obie strony – i właśnie tego odrzuca Rada Narodowa. Wprowadzenie tego rozwiązania oznaczałoby dostosowanie go do ustawy o dostawach energii elektrycznej (StromVG), ustawy o energii (EnG) oraz „Mantelerlass” z 2024 r. w sprawie bezpiecznych dostaw energii elektrycznej ze źródeł odnawialnych, a także uczciwe potraktowanie go jako pomocy państwa. Żadna z tych kwestii nie stanowi przeszkody, a raczej zadanie projektowe: Unia Europejska stosuje już kontrakt na różnicę cen w przypadku nowej elektrowni jądrowej w Hinkley Point C, co pokazuje, że instrument ten jest wykonalny, a nie zabroniony, i daje Szwajcarii wzór do wykorzystania w negocjacjach dotyczących energii elektrycznej z Brukselą. Za kosztami budowy kryją się długoterminowe konsekwencje, odpowiedzialność wynikająca z ustawy o odpowiedzialności za energię jądrową oraz fundusz likwidacji i utylizacji odpadów, a także poważne ramy cenowe uwzględniające to od samego początku. Są to powody, dla których należy starannie zaprojektować finansowanie. Nie są to jednak powody, by pozostawić zezwolenie niewypełnione.
5. Jakie decyzje należy podjąć teraz, w okresie poprzedzającym luty 2027 roku?
Luka w dostawach jest rzeczywista i pogłębia się wraz z postępującą elektryfikacją gospodarki: samochody benzynowe ustępują miejsca samochodom elektrycznym, kotły olejowe i gazowe – pompom ciepła, procesy przemysłowe oparte na paliwach kopalnych – procesom elektrycznym, a infrastruktura cyfrowa i centra danych generują własne obciążenie. Bez solidnego krajowego obciążenia podstawowego Szwajcaria będzie zaspokajać to rosnące zimowe zapotrzebowanie za pomocą importu, rok po roku. To argument przemawiający za podjęciem poważnej decyzji, a nie za rozwiązaniem połowiczym. Jeśli kraj ten chce, by opcja jądrowa była realna, musi uregulować prawnie strukturę finansowania, którą samo badanie ETH określa jako warunek wstępny: zdefiniowany mechanizm transferu ryzyka, ramy koncesyjne zapewniające finansowanie oraz jasne stanowisko w sprawie pomocy państwa i unijnych przepisów dotyczących energii elektrycznej. Nie powinna natomiast postępować tak, jak dotychczas: zezwalać na budowę elektrowni, zakazywać jej finansowania i pozostawiać inwestorom zadanie pogodzenia tej sprzeczności. Szwajcaria podjęła łatwą połowę decyzji. Trudniejsza połowa wciąż pozostaje do rozstrzygnięcia, a miesiące poprzedzające głosowanie to czas, by się tym zająć.
Przeciwnicy, wśród których znajdują się Schweizerische Energiestiftung, socjaldemokraci i Zieloni, traktują to samo badanie jako dowód na to, że budowa nowych elektrowni jądrowych nie jest ani opłacalna, ani konieczna, i chcą, by w referendum odrzucono wniosek o uchylenie ustawy. My interpretujemy to inaczej. System, w którym osiągnięcie zerowej emisji netto jest technicznie możliwe bez energii jądrowej, to nie to samo, co zaopatrzenie, które pozostaje bezpieczne, niezależne i przystępne cenowo w środku zimy. Koszt jest powodem do inteligentnego zorganizowania finansowania, a nie powodem do wykluczenia technologii, której kraj będzie potrzebował.
Nasze stanowisko
Z prawnego i ekonomicznego punktu widzenia zniesienie zakazu budowy nowych elektrowni jądrowych stanowi jedynie pierwszy krok, a nie gotowe ramy inwestycyjne zapewniające pewność finansowania. Dopóki ustawodawca nie stworzy struktury finansowania, na której inwestorzy będą mogli polegać, brakuje pewności planistycznej niezbędnej do inwestycji infrastrukturalnych. Nasze stanowisko jest jasne i nie pokrywa się z wnioskami zawartymi w badaniu: Szwajcaria potrzebuje nowych elektrowni jądrowych. Utrzymanie stabilnego krajowego obciążenia podstawowego rzędu 25–30 terawatogodzin – wystarczającego do zachowania mniej więcej obecnego udziału energii jądrowej w miarę wzrostu zapotrzebowania do 75–90 terawatogodzin do 2050 roku – to właśnie prawdziwa suwerenność energetyczna, różnica między wytwarzaniem własnej energii a uzależnieniem od importu, nad którym nie mamy kontroli. Najnowsza technologia reaktorów jest znacznie bezpieczniejsza niż elektrownie, które miałaby zastąpić, i powinna stanowić centralny element krajowej infrastruktury energetycznej, a nie pozostawać na jej marginesie. Zezwolenie bez finansowania to symbolika, a nie polityka lokalizacyjna. Szwajcaria powinna doprowadzić do końca proces decyzyjny, który rozpoczęła: przeznaczyć środki finansowe, zbudować moce wytwórcze i zabezpieczyć własne dostawy.
Dr iur. Alexander Schiemenz jest współzałożycielem firmy TND Universe, która tworzy, inwestuje w i dostarcza wyjątkowe rozwiązania w dziedzinie nieruchomości, mobilności i energetyki, przyczyniające się do kształtowania lepszych społeczności i jaśniejszej przyszłości. Jeśli planują Państwo zainwestować w infrastrukturę energetyczną, zapraszamy do kontaktu w celu uzyskania porad prawnych oraz koncepcji energetycznych, które pozwolą przekształcić projekt posiadający pozwolenie na realizację w projekt atrakcyjny dla inwestorów.

